Ostatkowy Bal Karnawałowy

Ach, cóż to był za BAL!!!! Ostatkowy Bal Karnawałowy na długo pozostanie w naszej pamięci. W nawiązaniu do polskiej ludowej tradycji postanowiliśmy hucznie pożegnać tegoroczny karnawał. W dawnej Polsce karnawał nazywano zapustami. Nazwy tej używano albo dla całego okresu od Nowego Roku do Środy Popielcowej, albo tylko dla ostatnich, najbardziej szalonych dni przed Popielcem.

Nasza sala gimnastyczna zamieniła się w wiejską izbę, do której Gospodarze: Maciej, jego żona Maciejowa i syn Józio zaprosili biesiadników. Tańcom i śpiewom nie było końca. A od śmiechów bolały nas brzuchy.

Wspólnie z nami bawili się nasi Goście z ZSS nr 9 w Szczecinie. Nasza impreza odbyła się 8 lutego, w TŁUSTY CZWARTEK. W dawnych czasach ten dzień upływał głównie na biesiadowaniu. We wszystkich domach gotowano dużo obficie kraszonego jadła, kaszy i kapusty ze skwarkami, stawiano na stołach słoninę i sadło, a w niektórych domach również mięso i różne kiełbasy.

W tłusty czwartek nigdzie nie mogło zabraknąć smażonych na tłuszczu słodkich racuchów, blinów i pampuchów oraz ciast, pączków i chrustów. U nas też nie zabrakło łakoci, stół uginał się od słodkości. Biesiadnicy przygotowali specjalne pączki, faworki i zapustne róże. Gospodarze naszych zapustów zaprezentowali wszystkim uczestnikom zabawy jeszcze jeden dawny zwyczaj.

Na wsi, która najdłużej zachowywała dawne zwyczaje, biegały po drogach i przychodziły do domów przebrane postacie, tzw. Przebierańcy. Wierzono powszechnie, że wraz z nimi przychodzi do domów dostatek i urodzaj. Z nami bawili się i żartowali: kostucha, turoń, cyganka, diabeł.

Tematyka balu sprawiła, że parkiet drżał i mało kto siedział czy podpierał ściany. Godnie pożegnaliśmy ten karnawał. Mamy nadzieję, że jak głosi staropolskie porzekadło: „Gdy w tłusty czwartek człek w jedzeniu pofolguje, łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje."

galeria zdjęć